Za
kilka dni, 20 lipca będziemy obchodzić 90 rocznicę śmierci
największego Polaka w dziejach naszego narodu, Feliksa
Dzierżyńskiego. W historii polskiego ruchu komunistycznego jest
wiele ciekawych postaci, ale zawsze jest jakieś ale. Weźmy taką
Różę Luksemburg, niby wszystko OK, ale jednak splamiła swój
życiorys krytyką Bolszewików. Albo Bierut. Niby spoko, ale jednak
niesamodzielny i gdyby nie ZSRR to nigdy by nic wielkiego nie
zdziałał. I tak dalej. Wymieniać można długo. A Dzierżyński to
człowiek bez skazy. To bohater, dzięki któremu rzadko jestem dumny
z bycia Polakiem. Im dłużej siedzę za granicą, tym mniej mnie
Polska obchodzi.
niedziela, 17 lipca 2016
niedziela, 26 czerwca 2016
Stalinizm, esencja humanitaryzmu
Stalinizm,
esencja humanitaryzmu
Piotr
Ciszewski, tak jak reszta polskiej lewicy nie ma żadnego problemu z
codziennym używaniem wizerunku zbrodniarzy. Tak jak Wałęsa nosi
Matkę Boską w klapie, tak Ciszewski i spółka zawsze ma przy sobie
wizerunki feudalnych skurwysynów. Pierwszy w kolejności był
Mieszko, który dorobił się na handlu ludźmi. Sprzedawał Polaków
na zachód jako niewolników, co do dzisiaj widać w językach
zachodnich, gdzie słowo Słowianin i niewolnik brzmi prawie
identycznie. Kolejnym idolem, którego wizerunek Ciszewski nosi w
portfelu, to Bolesław Chrobry. Ten z kolei zasłynął z brutalnej
chrystianizacji. Polakom nieprzestrzegającym chrześcijańskich
obrzędów serwował tortury fizyczne. Tą wyliczankę można
kontynuować, wspominając o Kazimierzu Wielkim, Jagielle i Zygmuncie
Starym. Łączy ich to, że byli władcami feudalnymi, których
władza opierała się na wyzysku i przemocy i dziś figurują na
polskich banknotach. Nigdy nie spotkałem się na lewicy z
potępieniem kultu jednostki, tych postaci. Jeśli już ktoś z
polskiej lewicy krytykuje kultu jednostki, to jest to zawsze krytyka
rewolucjonistów, którzy z tym porządkiem feudalno-kapitalistycznym
walczyli. Ot paradoks. Ciszewski nie chce, by komuniści na
demonstracjach maszerowali z portretem Stalina. Bądź konsekwentny,
daj przykład i najpierw zniszcz wizerunki skurwysynów, których
masz w portfelu…
poniedziałek, 20 czerwca 2016
czwartek, 2 czerwca 2016
Spowiedź robotnika emigranta
Powinienem się zwrócić po nagrodę do Hollande'a za promowanie
frankofonii, gdyż kilka tygodni temu wróciłem do publicystyki i
dziś każde szanujące się lewicowe medium piszę o Francji. Jak by
to powiedział Antoś Macierewicz: „Przypadek?”. Dzieje się.
Media szaleją. Nie dość, że strajki i zagrożenie terrorystyczne,
to jeszcze teraz powódź.
Sama
powódź w pigułce pokazuje debilizm francuskiego kapitalizmu.
Mieszkam w małym miasteczku na południe od Paryża i Sekwana
dopływa do stolicy od tej właśnie strony. Dawniej tzn przed wojną,
gdy szła fala powodziowa to te tereny po prostu zalewano. Dziś nie
można ich zalać, bo mieszkają tam ludzie. W dodatku cała
przestrzeń jest zabetonowana drogami, parkingami, osiedlami itd.
Wystarczyło kilka dni deszczu by od razu w całym kraju panika bo
zaleje stolicę. Paryż to mnie chuj obchodzi. Ważne, że zalało
miasteczko z moją najbliższą stację kolejową: Villeneuve St.
Georges. Francja jest wyludniona. Gęstość zaludnienia Francji jest
zbliżona do Polski, w tym, że co szósty Francuz mieszka w regionie
paryskim. W sumie 12 milionów. Całe bezpośrednie sąsiedztwo
Sekwany jest zabudowane i nic dziwnego, że woda nie ma gdzie
wsiąkać. Wszystko spływa bezpośrednio do rzeki, która zbliża
się do rekordowego poziomu. Tylko rekord z 1910 roku (od wczoraj
ciągle mówią o wielkiej powodzi w tamtym czasie) wynikał z
długotrwałych deszczy. W 2016 wystarczy 4 dni.
wtorek, 31 maja 2016
Prawdziwi "przyjaciele" Piskorskiego
Prawdziwi
„przyjaciele” Piskorskiego
Ton
tego paszkwilu tłumaczę faktem, że jestem daleko od Polski i być
może nie jestem na bieżąco. Jeśli atak za brak solidarności z
Piskorskim jest niesprawiedliwy i jest coś o czym nie wiem, to
odszczekam i przeproszę. Nie moje ego tu jest ważne, ale
solidarność z człowiekiem represjonowanym przez ABW za działalność
anty-NATOwską.
Moim
dyplomem ukończenia studiów historycznych mogę sobie podetrzeć
tyłek. Jako specjalista od historii ruchu robotniczego, który ma
niesłuszny według IPN stosunek do ZSRR dostałem wilczy bilet i
umiejętności zdobyte na uniwerku przydadzą mi się zapewne dopiero
po rewolucji, kiedy będzie trzeba specjalistów do sprzątania po
IPN. Paradoksem jest to, że nie jestem sam i w wolnej Polsce nie
jestem jedynym przedstawicielem wyżu demograficznego z okresu Stanu
Wojennego, który wybrał pracę fizyczną na emigracji. Pełno tutaj
antykomunistów, którym tak się podoba współczesna Polska, że
sami woleli z niej wyjechać. To jednak temat na oddzielne
wypracowanie. Chciałbym tutaj przypomnieć najnowszą historię
lewicowej rodzinki, która dla części kolegów (tylko kolegów, czy
już może towarzyszy?) ze Zmiany i nie tylko jest nieznana/
przemilczana / zapomniana -nie potrzebne skreślić.
niedziela, 29 maja 2016
W Polsce aresztowano polityka popierającego dialog z Rosją i 4 inne filmiki
Prezentuje tutaj pięć filmików z youtube w języku rosyjskim. Cztery pierwsze to reakcja na aresztowanie Mateusza Piskorskiego. Ostatni filmik to fragment wystąpienia Piskorskiego w rosyjskim talk-show na temat Ukrainy. Pierwszy filmik: "W Polsce aresztowano polityka popierającego dialog z Rosją" to pięciominutowa prezentacja Piskorskiego i partii Zmiana. Filmik pochodzi z dostępnej na całym świecie stacji Rosja 24 i można tylko pogratulować obecnym w niej zmianowcom - wystąpienia w ogólnoświatowej telewizji.
sobota, 28 maja 2016
Czas reaktywować MOPR
Czas reaktywować MOPR
(Międzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom – Czerwona Pomoc)
Polemiki z GSR ciąg dalszy
Walki
klasowe, które toczą się obecnie we Francji obserwuje także z
perspektywy mojego zakładu pracy i niestety nie nastraja mnie to
optymizmem. Gdy czytam relacje na temat Francji na polskich
portalach, że „francuscy robotnicy” walczą, to ze smutkiem
jedynie muszę stwierdzić, że autor albo jest naiwny, albo w ogóle
nie wie co się we Francji dzieje. Bo te strajki, które obecnie
obserwujemy, to nie organizują mityczni robotnicy, ale konkretna
centrala związkowa, której imię brzmi CGT. Przeciwko pierwszej
wersji ustawy protestowały wszystkie największe centrale związkowe,
nawet sprzedawczyki z CFDT zrzeszające głównie kadry menadżerskie.
Ale po liftingu na placu boju została już tylko CGT i FO, której
szef obecnie negocjuje z rządem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



